wtorek, 15 listopada 2011
.
z cynamonem ryż
nie była ta potrawa zbyt częstym gościem na moim stole
obrzydliwa, traumatyczna, niechciana
ale bywała
i lubię jej zapach
pelargonie
to tak jakby dziura w środku była
niby jest z zewnątrz dokładnie tak jak sobie tego życzysz
kwiatki rosną w donicach, Twoje śmierdzące pelargonie czerwone, ukochane
szydełkowa zazdroska, z przytupem nawet
ławka z nieheblowanej dechy, z kocurem leniwym i słoneczniki
tylko, kurwa krzeseł nie ma, nie ma gdzie usiąść
wody w kranie nie ma, a zapomniałam wymyślić studnię
i łóżka nie ma, co z tego, że haftowana pierzyna czeka, ciepła
jak leży na podłodze
małe ułomności
bawią mnie te natarczywe niedoskonałości ludzkiego ciała
to cudownie, że dano nam choć poczucie humoru
jedną z najlogiczniejszych umiejętności
poduszka
Subskrybuj:
Posty (Atom)











