czwartek, 22 grudnia 2011

6


śmierdzące tęsknoty

tęsknię za Tobą śmierdzący Szczecinie
za psią kupą na chodniku
za Hormonu 
za lodami i kaczkami w parku Kasprowicza
za uprzejmą policją w parku Mickiewicza
za Onanem na Moście Akademickim
i za Bobkiem
i za dwugłowym żółwiem




złe słowa

Nie wiem czy dobrze to pamiętasz.
 Zadzwoniłeś do mnie parę dni temu i powtarzałeś "jestem wrak"! 
I mówiłeś, że nic nie napiszesz.
I wołałeś "Nie licz na mnie".
Tu nie chodzi o to, żebym ja na Ciebie liczyła. 
Chodzi o to, żebyś Ty na mnie liczył.
 Żebyś wiedział, żebyś zawsze wiedział,
że masz na świecie człowieka, do którego w każdy dzień,
 w każdym stanie i o każdej godzinie możesz przyjść...


Bo nie przeraża mnie to, że mówisz o sobie złe słowa.
 Nawet wtedy, kiedy dzwonisz późno wieczorem i powtarzasz ,"jestem wrak".
 Bo to nieprawda.

List Agnieszki Osieckiej do Marka Hłaski



środa, 21 grudnia 2011

wtorek, 15 listopada 2011

9





.

z cynamonem ryż
 nie była ta potrawa zbyt częstym gościem na moim stole
obrzydliwa, traumatyczna, niechciana
ale bywała
i lubię jej zapach





pelargonie


to tak jakby dziura w środku była
niby jest z zewnątrz dokładnie tak jak sobie tego życzysz
kwiatki rosną w donicach, Twoje śmierdzące pelargonie czerwone, ukochane
szydełkowa zazdroska, z przytupem nawet
ławka z nieheblowanej dechy, z kocurem leniwym i słoneczniki
tylko, kurwa krzeseł nie ma, nie ma gdzie usiąść
wody w kranie nie ma, a zapomniałam wymyślić studnię
i łóżka nie ma, co z tego, że haftowana pierzyna czeka, ciepła
jak leży na podłodze




małe ułomności

bawią mnie te natarczywe niedoskonałości ludzkiego ciała
to cudownie, że dano nam choć poczucie humoru
jedną z najlogiczniejszych umiejętności



poduszka

przykładając głowę do poduszki
raptem kilka godzin po północy 
powracam do wspomnień
których przeca mieć nie mogę 
ponieważ nie wydarzyły się w moim małym trójwymiarowym życiu
lecz biorąc pod uwagę jedynie trójwymiarowe standardy
jest całkiem dobre




.






szpaki

albo jak  wspominam szaro-bury plac z przyszłości, która gdzieś się akurat tu zagmatwała
wilgotna jest w tej swojej tak zwyczajnej szarości
a na drutach jaskółki, albo szpaki może... nie..., gołębie przecież 





czas czas czas

mam w dupie czas 
pierdolę chronologię
widzę wyżej
ponad te śmieszne reguły
których celu zwyczajnie nie rozumiem